...istniejemy tylko dzięki związkom z innymi ludźmi...i dzięki wzajemności uczuć...
poniedziałek, 31 października 2005
[']
sobota, 29 października 2005
Zamiast błyskotliwej riposty
małe opowiadanko o... o różnych częstotliwościach, powiedzmy. Na razie pierwsza część. Jesli jesteście ciekawe zakończenia - proszę o odpowiedni komentarz. A więc....

Powiedzmy, ze facetowi imieniem Roger podoba sie kobieta... Nazwijmy
ja Elaine. Zaprasza ja do kina; ona sie zgadza; spedzaja razem mily
wieczór. Kilka dni pózniej proponuje jej obiad w restauracji i znów
oboje sa zadowoleni. Zaczynaja sie spotykac regularnie i zadne z nich
nie widuje sie z nikim innym.
Az któregos wieczoru w samochodzie, Elaine zauwaza:
"A wiesz, ze dzis mija dokladnie szesc miesiecy odkad sie spotykamy?"

W samochodzie zapada cisza. Dla Elaine wydaje sie ona strasznie
glosna.
Dziewczyna mysli:
"Kurcze, moze nie powinnam byla tego mówic. Moze on nie czuje sie
dobrze w naszym zwiazku. Moze sadzi, ze próbuje na nim wymusic jakies
zobowiazania, których on nie chce, albo na które nie jest jeszcze
gotowy."

A Roger mysli: "O rany. Szesc miesiecy".

Elaine mysli: "Ale zaraz, ja sama nie jestem pewna, czy chce takiego
zwiazku. Czasami chcialabym miec wiecej przestrzeni, wiecej czasu,
zebym mogla przemyslec, co chce dalej zrobic z tym zwiazkiem. Czy
ja naprawde chce, zebysmy posuwali sie dalej...? W zasadzie...
do czego my dazymy? Czy tylko bedziemy sie nadal spotykac na tym
poziomie intymnosci? Czy moze zmierzamy ku malzenstwu? Ku dzieciom?
Ku spedzeniu ze soba calego zycia? Czy ja jestem juz na to gotowa?
Czy ja go wlasciwie w ogóle znam?"

A Roger mysli: "... czyli... to byl... zobaczmy... czerwiec, kiedy
zaczelismy sie umawiac, zaraz po tym, jak odebralem ten samochód, a
to znaczy... spójrzmy na licznik... Cholera, juz dawno powinienem
zmienic olej!"

A Elaine mysli: "Jest zmartwiony. Widze to po jego minie. Moze to
jest zupelnie inaczej? Moze on oczekuje czegos wiecej - wiekszej
intymnosci, wiekszego zaangazowania... Moze on wyczul - jeszcze
zanim sama to sobie uswiadomilam - moja rezerwe. Tak, to musi byc
to. To dlatego on tak niechetnie mówi o swoich uczuciach. Boi sie
odrzucenia."

A Roger mysli: "I musza jeszcze raz sprawdzic pasek klinowy.
Cokolwiek te balwany z warsztatu mówia, on nadal nie dziala dobrze.
I niech nie próbuja tego zwalac na mrozy. Jakie mrozy? Jest 8 stopni,
a ten silnik brzmi jak stara smieciarka! I jeszcze zaplacilem tym
niekompetentnym zlodziejom 600$."

A Elaine mysli: "Jest zly. Nie winie go. Tez bym byla na jego
miejscu.
Czuje sie taka winna, kazac mu przez to przechodzic, ale nic nie
poradze na to, co czuje. Po prostu nie jestem pewna..."

A Roger mysli: "Pewnie powiedza, ze gwarancja jest tylko na 90 dni.
To wlasnie powiedza, szczury."

A Elaine mysli: "Moze jestem po prostu idealistka, czekajaca na
rycerza na bialym koniu, kiedy siedze obok wspanialego mezczyzny,
mezczyzny, z którym lubie byc, na którym naprawde mi zalezy, któremu
chyba takze zalezy na mnie. Mezczyzny, który cierpi z powodu mojej
egoistycznej, dziecinnej, romantycznej fantazji."

A Roger mysli: "Gwarancja! Ja im dam gwarancje! Powiem, zeby ja sobie
wsadzili w..."
cd. ewentualnie nastąpi
_________________________________
No i następuje na ogólne życzenie publiczności. Wybacz i-Kroopko rozmiary tekstu, ale to tytułem eksperymentu (zdejmę to niedługo, gdy M9 przeczyta)
Zatem- CD:
- Roger - odzywa sie Elaine.
- Co? - pyta Roger, wyrwany niespodziewanie z zamyslenia.
- Prosze, nie drecz sie tak - kontynuuje Elaine, a jej oczy zaczynaja
napelniac sie lzami - Moze nigdy nie powinnam... Czuje sie tak...
(zalamuje sie i zaczyna szlochac)
- Co? - dopytuje sie Roger.
- Jestem taka glupia... Wiem, ze nie ma rycerza. Naprawde wiem. To
glupie. Nie ma rycerza i nie ma konia.
- Nie ma konia?
- Myslisz, ze jestem glupia, prawda? - pyta Elaine.
- Nie! - odpowiada Roger, szczesliwy, ze wreszcie zna prawidlowa
odpowiedz.
- Ja tylko... Ja tylko po prostu... Potrzebuje troche czasu...
(nastepuje 15-sekundowa cisza, podczas której Roger, myslac
najszybciej jak potrafi, próbuje znalezc bezpieczna odpowiedz. W
koncu trafia na jedna, która wydaje mu sie niezla)
- Tak - mówi.
Elaine, gleboko wzruszona, dotyka jego dloni.
- Och, Roger, naprawde tak czujesz? - pyta.
- Jak? - odpowiada pytaniem Roger.
- No, o tym czasie... - wyjasnia Elaine.
- Och... Tak.
(Elaine odwraca sie ku niemu i patrzy mu gleboko w oczy, sprawiajac,
ze Roger zaczyna sie czuc bardzo nieswojo i obawiac, co tez ona moze
teraz powiedziec, zwlaszcza, jesli to dotyczy konia. W koncu Elaine
przemawia)
- Dziekuje ci, Roger.
- To ja dziekuje - odpowiada mezczyzna.

Potem odwozi ja do domu, gdzie rozdarta, umeczona dusza chlipie w
poduszke az do switu, podczas gdy Roger wraca do siebie, otwiera
paczke chipsów, wlacza telewizor i natychmiast pochlania go powtórka
meczu tenisowego miedzy dwoma Czechami, o których nigdy wczesniej nie
slyszal.
Cichy glosik w jego glowie podpowiada mu, ze w samochodzie wydarzylo
sie dzis cos waznego, ale Roger jest pewny, ze nigdy nie zrozumie, co,
wiec stwierdza, ze lepiej wcale o tym nie myslec (te sama taktyke
stosuje w stosunku do glodu na swiecie).

Nastepnego dnia Elaine zadzwoni do swej najblizszej przyjaciólki,
moze do dwóch i przez szesc godzin beda omawiac te sytuacje.
Drobiazgowo zanalizuja wszystko, co ona powiedziala i wszystko,
co on powiedzial, po raz pierwszy, drugi i n-ty, interpretujac
kazde slowo, kazda mine i kazdy gest, szukajac niuansów znaczen,
rozwazajac kazda mozliwosc...
Beda o tym dyskutowac, przez tygodnie, moze przez miesiace, nie
osiagajac zadnej konkluzji, ale takze wcale sie tym nie nudzac.

W tym samym czasie, Roger, grajac w golfa ze wspólnym przyjacielem
jego i Elaine, zatrzyma sie na chwile przed uderzeniem, zastanowi
i zapyta:
- Norman, nie wiesz, czy Elaine kiedys miala konia?

piątek, 28 października 2005
skoro weszło na wokandę...
to publicznie pozwolę sobie wyrazić DEZAPROBATĘ dla nie tyle już akcentów, ile raczej TENDENCJI feministycznej w tym blogu. A że ostałem się - póki co - rodzynkiem płci niepięknej - milknę pod dominacją Waszej Kobiecości. Zatem - do kiedyś..
Nie zawsze ...
No cóż nie zawsze ma się szczęście od razu trafić na swój model.
A więc do rzeczy.
*1.Nigdy go nie krytykuj, on to odbierze jako atak na swoją nieskazitelną osobę. Np. jeżeli krzywo powiesi półkę , nie miej o to pretensji,powiedz - wiesz co kochanie chyba zepsuł mi się wzrok. Na hasło "zepsuł "szybko podliczy wizyta u okulisty + okulary...i poprawi półkę.
*2 . Gdyby rano dmuchnął Ci w nos cuchnącym oddechem , nie wysyłaj go do łazienki i nie sugeruj mycia zębów - sama wstań będziesz miała święty spokój.
*3 . Nigdy mu nie mów, że w łóżku jest do niczego, nie uwierzy. Delikatnie zasugeruj jakiś film instruktażowy może zauważy swoje braki w tym temacie. Chociaż na to nie zawsze można liczyć.
* 4. Jeżeli chcesz kupić sobie nowy ciuch, nigdy nie namawiaj go na dodatkową pracę, wścieknie się.Rzuć od niechcenia - wiesz kochanie jak byśmy mieli dodatkowe pieniądze kupiłbyś sobie nowy garnitur. A jak już je zarobi sama wydasz.
* 5. Gdy jak zwykle zapomni o Twoich urodzinach ,nie rób mu wymówek. Wykręci się, powie, że nie chciał Ci liczyć lat.
* 6. Zapomni zapewne o waszej rocznicy ,przypomnij mu delikatnie robiąc kolację przy świecach. Zakłopotany powie,że pamiętał, ale przecież szczęśliwi nie liczą lat.Na drugi dzień przyniesie Ci zwiędły kwiatek ( był tani ) nie wybrzydzaj - powiedz , że tak jak on nikt nie potrafi wręczać kwiatów.
* 7. Jeżeli przed świętami wyjedzie na delegację albo weżmie jakiś dyżur,nie złość się na niego,to nie dla tego,że nie chciał Ci pomóc. Wręcz przeciwnie nie chciał Ci przeszkadzać. Zapomnij wyprasować koszule niech sam prasuje po świętach.
* 8. Nie irytuj się, gdy często wyjeżdża, ciesz się razem z nim, przecież te dni są głównie dla Ciebie.
*9. Gdy czasem wraca podpity nie rób mu awantury ,na drugi dzień zrób mu jajka po wiedeńsku z cytryną i tabasco - zwymiotuje, ale przecież o to Ci chodziło.
* 10.Jeżeli ma do Ciebie jakieś pretensje nie słuchaj, co mówi.Zdesorientowany Twoim milczeniem straci wątek, zapomni, co mówił a na koniec przyzna Ci rację.
*11. Kiedy wreszcie będziesz miała tego dość -wyjdż?Jeżeli wrócisz w nocy nie zauważy , będzie spał. A jak wrócisz rano i otworzy Ci drzwi powiedz, że pomagałaś "koleżance " malować mieszkanie, uwierzy przecież jesteś taka dobra. No taki "remont " może trwać nawet parę miesięcy....
 
środa, 26 października 2005
do Gogo...

...proba mikrofonu.goga37...

poniedziałek, 24 października 2005
Polska wielka jest...



...za  j a k o s c   przepraszam - jaka jest , kazdy widzi...

niedziela, 23 października 2005
Pomysl na odsylacze

Pomyslalam ,ze zamiast w linkach,byloby lepiej trzymac odnosniki do ciekawych , polecanych przez  nas/was stron w odpowiedniej kategorii,ktora mozna by bylo na biezaco uzupelniac;
kataryna     /Maluch


taka sobie refleksja na temat filmu "Pusty dom" i nie tylko
Film zachwalała już Hania w komentarzach.Zresztą mnie też poleciła go koleżanka.Podpisuję się pod tym obiema rękami.Film uwodzi swoim klimatem
i nastrojem.Jest pełen niedopowiedzeń i symboli.Słów pada mało, a jednak
dzieje się dużo.A po wyjściu- nocny oświetlony Rynek i "Sikoreczka samba "
śpiewana na estradzie pod Ratuszem.Brakowalo tylko dobrego towarzystwa i
pół litra.No i zabawa do rana ,ale w rzeczywistym,a nie wirtualnym świecie.
Ale się rozmarzylam,ale to był Festiwal Piosenki Studenckiej i dlatego tak mnie nastroiło.
 
1 , 2 , 3 , 4
włatcy móch