...istniejemy tylko dzięki związkom z innymi ludźmi...i dzięki wzajemności uczuć...
czwartek, 28 września 2006
"Plac Zbawiciela" w reżyserii Krzysztofa i Joanny Krauze
Tych co oglądali zapraszam do dyskusji.Jak ktoś nie był namawiać nie będę , bo nie każdy lubi się w kinie"dołować".Natomiast niewątpliwie film ten daje do myślenia .
wtorek, 26 września 2006
Cisza....
To się chyba nazywa zmęczenie materiału....prawda ???
niedziela, 17 września 2006
za ciosem...

Przedstawiam wpis znaleziony przypadkiem na bloxie:

""Jestem kobietą szczęśliwą.
Rano wstaję razem z moim mężem i gdy on goli się w łazience, przygotowuję mu pożywne kanapki do pracy. Potem, gdy całuje mnie w czoło i wychodzi, budzę naszą piątkę dzieciaczków, jedno po drugim, robię im zdrowe śniadanie i głaszcząc po główkach żegnam w progu, gdy idą do szkoły.
Zaczynam sprzątanie. Odkurzam, podlewam kwiatki, nucąc wesołe piosenki. Piorę skarpetki i gatki mojego męża w najlepszym proszku, na który stać nas dzięki pracy Mojego męża, i rozwieszam je na sznurku na balkonie.
W międzyczasie dzwoni często mamusia mojego męża i pyta o zdrowie Swojego dziubdziusia. Teściowa jest kobietą pobożną i katoliczką, znalazłyśmy wiec wspólny punkt widzenia.
Po miłej rozmowie, jeśli już skończyłam pranie i sprzątanie, które dają mi tyle radości i poczucie spełnienia się w obowiązkach, idę do kuchni i przygotowuję smaczny obiad dla naszego pracującego męża i ojca, który jest podporą naszej rodziny i dla naszych pięciu pociech.
Kiedy już garnki wesoło pyrkoczą na gazie, a mieszkanie jest czyste, pozwalam sobie na chwile relaksu przy płycie z Ojcem Świętym i robię na drutach sweterki i śpioszki dla naszej szóstej pociechy, która jest już w drodze, a którą Pan Bóg pobłogosławił nas mimo przestrzeganego kalendarzyka, co jest jawnym znakiem Jego woli.
Nie włączam telewizji, ponieważ płynący z niej jad i bezeceństwo mogłyby zatruć wspaniałą atmosferę naszej katolickiej rodziny. Czasami haftuję tak, jak nauczyłam się z kolorowego pisma dla katolickich pań domu, albowiem kobieta nie umiejąca haftować nie może się w pełni spełnić życiowo.
Kiedy moje dzieci wracają ze szkoły radośnie świergocząc, wysłuchuję z uśmiechem, czego dziś nauczyły się w szkole. Opowiadają mi o lekcjach przygotowania do życia w rodzinie, których udziela im bardzo miła pani z przykościelnego kółka różańcowego.
Córeczki proszą, abym nauczyła je szyć, ponieważ chcą być prawdziwymi kobietami, nie zaś wynaturzonymi grzesznicami z okładek magazynów, chłopcy natomiast szepczą na ucho, że na pewno nigdy nie popełnią tego strasznego grzechu, który polega na dotykaniu samych siebie, ani nie będą oglądać zdjęć podsuniętych przez samego Szatana. Karcę ich lekko za wspominanie o rzeczach obrzydliwych, lecz jestem szczęśliwa, że wczesne ostrzeżenie uchroni moich dzielnych chłopców przed zboczeniem i abominacją.
Mój maż wraca z pracy po południu. Witamy go wszyscy w progu, poczym myje on ręce i zasiada do posiłku, a ja podsuwam mu najlepsze kąski, aby zachował siłę do pracy. Potem mój mąż włącza telewizor i zasiada przed nim w poszukiwaniu relaksu, a ja zmywam talerze i garnki i zabieram jego skarpetki do cerowania, słuchając z uśmiechem odgłosów meczu sportowego w telewizji. Wieczorem kąpię nasze pociechy i kładę je spać.
Kiedy wykąpiemy się wszyscy, mój mąż szybko spełnia swój obowiązek małżeński, ja zaś przeczekuję to w milczeniu, ze spokojem i godnością prawdziwej katoliczki, modląc się w myśli o zbawienie tych nieszczęsnych istot, które urodziły się kobietami, ale którym lubieżność Szatana rzuciła się na mózgi, które w obowiązku szukają wstrętnych i grzesznych przyjemności. Zasypiam po długiej modlitwie i tak mija kolejny szczęśliwy dzień mojego życia."


"FRAGMENT Z:
Szczęśliwa Kobieta "Przygotowanie do życia w rodzinie",podręcznik zaaprobowany przez MEN i opłacony z Twoich podatków.
Cena detaliczna 12pln.
I wiecie co ? To wcale nie jest żart - MEN naprawde dokłada do tego g*wna. Poszukajcie w ksiegarniach..."

................

Nie zdazylam sprawdzic ,ale postaram sie...
Aha,  polecam zwlaszcza waszej uwadze akapit ostatni;)))

piątek, 15 września 2006
ku rozwadze...


paniom i panom..

niedziela, 10 września 2006
Szczur

Przed wyjazdem zalazł mi za skórę !  Jakiś tydzień przed wsiadłam do auta , po pewnym czasie zaczęło się dziać coś dziwnego , zaświecił się jakiś wskaźnik , z silnika wydobywały się dziwne dźwięki a z pod maski dym . Zatrzymałam się , na szczęście obok mnie zatrzymał się pan . Otworzyliśmy maskę i zobaczyliśmy , że mam przegryziony przewód od chłodnicy . Jakąś taśmą ten przewód zakleił , akurat miał niegazowaną wodę mineralną ,dolał ją do chłodnicy , resztę mi dał na wszelki wypadek zanim dojadę do mechanika  .  Tam się dowiedziałam ,że są to dość częste przypadki .Podobno i tak miałam szczęście , bo mógł się zabrać za przewód od hamulca .

Po trzech dniach ujechałam może z pół kilometra i słyszę coś niepokojącego z pod maski . Znowu miałam przegryziony przewód od chłodnicy . Tym razem panowie mechanicy mieli niezły ubaw . Jeden powiedział , że powinnam gdzie indziej parkować może wtedy szczur zmieni właściciela . A drugi stwierdził filozoficznie - no wie pani , szczury to inteligentne zwierzęta - może pani napisze do niego list np. " Kochany szczurku zostaw moje kochane autko w spokoju ". Trzeci natomiast poradził mi zawinąć sierść psa w jakąś szmatę i to umieścić gdzieś pod maską , jak poczuje to ucieknie .

Tyle aut stoi na parkingu , zupełnie nie pojmuję dlaczego ta cholera upatrzyła sobie akurat moje auto.

Po powrocie dopiero dzisiaj pojadę . Mam nadzieję , że podczas mojej nieobecności zdążył zmienić właściciela .

         

poniedziałek, 04 września 2006
M9-"kobieta luksusowa" c.d.
Ponieważ nie jestem" kobietą luksusową, a jedynie"bywam" więc jak czasami  mi się to zdarzy bardzo mnie to bawi.Oczywiście nie mogę równać się z Naczelną co to nocuje na zamku( ja jedynie zwiedzałam ruiny zamku Ryterskiego)Ostatni weekend spędziłam w trzygwiazdkowym hotelu"Perła Południa".Aby ukrócić Wasze domysły na temat wykorzystania dwuosobowego łoża( było takie i to baaardzo duże) od razu wyjaśniam iż byłam tam  z moim ślubnym.Nie zafundowałam sobie oczywiście żadnego zabiegu"regenerującego siły witalne" jak np " czekoladowa uczta dla ciała" za jedyne 140 zł.Nie skorzystałam również z masażu aromoterapetycznego ani  okładów z błota z Morza Martwego.Jak na Rybę( bo taki jest mój znak Zodiaku) poszłam oczywiscie na basen.A potem z ciekawości( bo nigdy nie byłam) zafundowałam sobie 5 min stania w solarium.Na koniec "kobieta luksusowa" nie wsiadła niestety do limuzyny z kierowcą lecz powlokła się( po dwóch dniach wycieczek ledwo powłócząc nogami) do autobusu.A więc powrót już był jak przystało na byłą harcerkę- autobusem i z plecakiem.
piątek, 01 września 2006
Nie zgadzam się na łajdactwo!
Przylaczymy sie do apelu w obronie  pamieci Jacka Kuronia?

http://serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,3588008.html

ja,oczywiscie  -  TAK !!!

i podpisze apel w tej sprawie tutaj:

http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/2078193,75075,3588823.html
włatcy móch