...istniejemy tylko dzięki związkom z innymi ludźmi...i dzięki wzajemności uczuć...
środa, 30 maja 2007
wystawa Anny Lewińskiej

ania lewinska

Do konca sierpnia mozna ogladac nowa wystawe prac Anny Lewinskiej w galerii hotelu Logos, na ul.Szujskiego w Krakowie.
Wernisaz dzis.

na zdjeciu:
jedna z wczesniejszych prac Ani, z galerii internetowej
http://www.lewinska.prv.pl/
piątek, 25 maja 2007
Wycieczka do Lwowa

Zbiórka o godzinie 2 w nocy.
Nie opłaca się kłaść spać, ale na wszelki wypadek proszę recepcjonistkę o telefon o 1,30.Telefon zadzwonił, rzuciłam się do słuchawki,żeby nie zbudzić koleżanki  z pokoju , która nie jechała na wycieczkę.
Z tego pośpiechu słuchawka wypada mi z ręki, spada na szklanke z herbatą, która wylewa się na przygotowane na wyjazd ubrania.Za chwilę zbiórka, a tu trzeba szybko suszarką do włosów podsuszyc koszulę i sprawdzić czy koleżanka z sąsiedniego pokoju nie zaspała.Ona jako zwolenniczka nowoczesnych metod budzenia nastawiła budzenie w komórce.
Rezultat?Wyłączyła komórkę i śpi w najlepsze.Dobijam się do pokoju.
"Współspaczka", która nie wybiera się na wycieczkę zrywa się na równe nogi i zaspana rzuca tekstem:
" bo ona ZBUDZIŁA BUDZIK i poszła spać dalej".
Co to znaczy zbudzić budzik?
Przynajmniej mamy z czego pośmiać się w autobusie.
W końcu w komplecie wsiadamy do autokaru i pędzimy w kierunku  granicy z Ukrainą.W cene wycieczki wkalkulowane jest już parę banknotów dla celników, aby " komputery działały szybciej", gdyż Ukraińcy twierdzą,że wszystko trwa tak długo, bo mają wolno działające komputery.
Komputery"przyśpieszają" na widok paru banknotów.Wydawać by sie mogło,że najgorsze mamy za sobą.Nic bardziej mylnego.Na pierwszym postoju okazuje się,że jedna osoba nie ma swojego paszportu.
Jak to sie stało?Pilot zebrał wszystkie paszporty , zaniósł celnikom, a potem rozdawali wspólnie z kierowcą po parę paszportów.W takim zamieszaniu trudno się dziwić,że starszy pan cierpliwie czekał.Uznał,że nie będzie biegał przez cały autobus tylko upomni się na pierwszym postoju.Większość wycieczkowiczów naskoczyła na starszego pana."Na pewno włożył gdzieś i nie pamięta!"
" A czemu się od razu nie upomniał!?"." Zostawić go , nie będziemy tracić wycieczki!","Zawieść do konsulatu niech sobie wyrabia nowy paszport!".
Naraziłam się paru osobom twierdząc,że obowiązkiem pilota było po pierwsze - przeliczenie paszportów, a po drugie - na końcu chaotycznego rozdawania na raty zapytanie: " czy wszyscy juz mają swoje paszporty?"
Co robić nie bardzo wiadomo.Jesteśmy na terenie Ukrainy, a tu żartów nie ma.No i nie wiadomo gdzie ten paszport jest - czy na granicy, czy zabrany przez pomyłkę przez kogos z innej wycieczki.Szczęsliwie znalazł się na granicy.
Koszty powrotu /ujechalismy juz jakis 30 km/ pokrył starszy pan/" bo się nie upomniał wczesniej!"/Pilot coś tam bąknął ,że niby to też TROCHĘ jego wina.Ale mniejsza z tym.
Docieramy w końcu do Lwowa."Zaliczamy" katedry, cmentarz Łyczakowski i Orlat lwowskich, Rynek,kaplicę Boimów i gmach Opery.Na muzeum  w Starej Aptece nie starcza już czasu , bo przez incydent z paszportem jestesmy " w plecy" jakieś 2 godziny.

Zwiedzamy w biegu i potwornym upale , ale warto było.Dla tych co nigdy nie byli będą potem zdjęcia.

 

piątek, 18 maja 2007
M9 w sanatorium

Witajcie kochani!

Stęskniłam się za Wami , ale stale nie ma czasu wstąpić do kafejki.Zabiegi, basen, spacery, tańce, grille lub inne imprezy, a w nocy babskie plotki. Nie ma nawet kiedy się wyspać/ o 7.15- gimnastyka w basenie!/Wypoczywam, regeneruję duszę i ciało, świetnie się bawię i ...........robię głupstwa.Oto przykłady:Kropka dzwoni na komórke do M9" podaj mi nr tel do sanatorium". Co robi M9?Sięga po kartę zabiegową , odczytuje nr tel. z pieczatki i dyktuje naszej Naczelnej.Kropka po chwili oddzwania:" to jest prywatne mieszkanie!".Trudno ,żeby było inaczej skoro była to pieczątka lekarza badającego, a nie osrodka!Kiedy indziej  M9 wybiega na gimnastykę w spodenkach i staniku  zapominając w pospiechu o podkoszulku! Bo to ,że ja mam klucz od pokoju, a poszukuję mojej współmieszkanki i dopiero w momencie wysłania smsa" przynies klucz!" doznaję olśnienia: " przecież to ja zamykałam pokój!"  to już jest na porządku dziennym. Nie pomaga nawet  woda ze zródełka św Jana  przywieziona z wycieczki do Dukli.A wycieczka była udana. Po zwiedzeniu pustelni, kościoła Bernardynów p.w.św.Jana z Dukli i Miejsca Piastowego rozgrzewamy zmarzniete ciała trunkami zakupionymi po drugiej stronie granicy.W wesołych nastrojach przychodzimy na kolację.Ale żebyście nie myśleli po kolacji poszłam na basen i wcale nie pływałam zygzakiem. Teraz już muszę pędzić na kolację, a to jest kawałek pod górkę, a więc -" i to by było na tyle".

prof.Zin nie żyje


prof.zin


Co by nie powiedziec - barwna postac;
i pieknie czarowal tym swoim weglem i piorkiem..

info:
http://www.gazetawyborcza.pl/1,75475,4140730.html
niedziela, 13 maja 2007
Tele echo,echo,echo...

Wlasnie trafilam na strone p.Ireny Dziedzic,zainteresowanym podaje link:

http://irenadziedzic.blox.pl/html
czwartek, 10 maja 2007
Boja wiem....???

" Potrzeba dwóch lat , aby nauczyć się mówić ,

 pięćdziesięciu , aby nauczyć się milczeć ."

 

/ Ernest Hemingway/

 

wtorek, 08 maja 2007
*

"Latwo zachowac mlodosc temu, kto sie nie chce niczego nauczyc, kto nie chce sie zastosowac do okolicznosci ani nie umie walczyc o to, by nagiac okolicznosci do swej woli."


S.Undset,"Krystyna,corka Lawransa"
18:23, ikroopka , CYTATY
Link Komentarze (2) »
środa, 02 maja 2007
Mimo wszystko, warto się uśmiechnąć
Przewrotne i śmieszne. Momentami humor czarny, czasem o ciemnej ludzkiej duszy ale i o zasadach dobrego rzemiosła. Piękne kobiety (no, może nie wszystkie) i przystojni mężczyźni (prawie wszyscy), częściowo też bogaci.
Czegóż więcej chcieć? Przednia zabawa, jak zazwyczaj u Woody Allena (tym razem - prestidigitatora u schyłku). Polecam szczerze. : "Scoop"
włatcy móch