...istniejemy tylko dzięki związkom z innymi ludźmi...i dzięki wzajemności uczuć...
sobota, 28 kwietnia 2007
Wiosennie, i nie tylko

" Dzisiaj rano niespodzianie zapukala do mych drzwi
Wczesniej niz oczekiwalem przyszly te cieplejsze dni
Zdjalem z niej zmokniete palto, posadzilem vis a vis
Zapachnialo, zajasnialo wiosna, ach to ty
Wiosna, wiosna, wiosna, ach to ty

Wiosna, wiosna, wiosna, ach to ty...

Dni mijaly coraz dluzsze, coraz cieplej bylo u mnie
Coraz lzejsze miala suknie, lekko plynal wiosny strumien
Wreszcie nocy raz czerwcowej zobaczylem ja jak spi
Bez niczego. Zrozumialem lato, ech ze ty
Lato, lato, lato, ech ze ty

Lato, lato, lato, ech ze ty ...

Od goraca twych plomieni zaplonely liscie drzew
Od zieleni do czerwieni krazyl lata senny lew
Mala chmurka nad jej czolem, mala lezka slony smak
Pociemnialo, poszarzalo-jesien jak to tak
Jesien, jesien jak to tak

Jesien, jesien, jesien jak to tak...

Biale wiatry juz zawialy, wiosny, lata wszystkie znaki
Po niej tylko pozostaly przymarzniete dwa lezaki
Stoje w oknie, wypatruje nagle dzwonek u mych drzwi
Zima, zima wchodzze szybciej, ogrzej sie na pare chwil

Wiosna, wiosna, wiosna, ach to ty ... "

<> /M.Grechuta/
czwartek, 26 kwietnia 2007
sztuka chodzenia

"Niektorzy nie wedruja wcale, inni chodza tylko ubitymi drogami i tylko nielicznie wiedza czym jest prawdziwe chodzenie."


H.D.Thoreau "Sztuka chodzenia";
14:10, ikroopka , CYTATY
Link Komentarze (13) »
niedziela, 22 kwietnia 2007
moja autolustracja

Powiedzieli,napisali ,ze prof.Miodek ....
Nie znam profesora osobiscie, a jedynia via telewizor , wiec  moge sie oprzec w ocenie tych 'rewelacji' na jego slowach i swojej intuicji .;

przypomnialo mi sie poniekad a propos:

otoz lat temu  ..., no w 1977r, zmienilam UJ na inna uczelnia, w innym miescie;
to wazne kiedy, bo akurat w maju tego roku zamordowany zostal S.Pyjas i caly akademicki, i nie tylko ,Krakow zyl ta sprawa - na uczelni podpisywalismy petycje, bralismy  udzial w marszu protestacyjno-zalobnym, chodzilismy palic swieczki pod Wawel - ja tez;

Jesienia 78 r. moja przyjaciolka z nowej uczelni ,bedac na dziekance,  wyjezdzala do Niemiec;
potrzebna byla wiza i troche sie denerwowala, czy ja dostanie, zwlaszcza,ze wuj, do ktorego jechala, pracowal w amerykanskiej 'zonie' i firmie..
Zeby dostac wize, szlo sie do wydzialu paszportowego na rozmowe;
jakiez bylo jej zdziwienie, kiedy okazalo sie, ze przepytywac ja 'na okolicznosc' bedzie Olo, maz jej dobrej kolezanki, ba , przyjaciolki, o ktorym co prawda wiedzialysmy, ze tam pracuje, ale  jako kto - juz nie;

Zdenerwowala sie, kiedy  Olo zaczal zadawac pytania...

Pytania, na ktore odpowiedzi znal - prywatnie i na dodatek calkiem swiezo, bo ze spotkania u mnie  w domu, kiedy to po prostu sobie siedzielismy i gadalismy - pare dni wczesniej..
Po tylu latach szczegolow nie pamietam, ale to byly pytania typu :
"do kogo  p a n i  jedzie? co wuj  p a n i  tam robi i dlaczego,  a dlaczego nie wrocil po wojnie ?..."
byly tez inne ,np."Pani kolezanka  przyjechala z Krakowa,a co robila tam wczesniej ? a rozmawialyscie o Pyjasie ? a podpisala liste w sprawie wyjasnienia jego smierci? a ...?"

Moja przyjaciolka byla osoba inteligentna, ale o slabych nerwach; zaczela sie wiklac w jakies wyjasnienia, w koncu przestraszona omal nie wyparla sie naszej znajomosci..

Do konca nie mogla, bo Olo mnie znal;)

Mowiac szczerze dopiero wtedy, po tej rozmowie dotarlo do nas,ze  ONI sa i to calkiem blisko ;
ze moga o nas rzeczywiscie wszystko wiedziec, ze moze jest prawda to, co prywatnie Olo powiedzial - ze w kazdej, ale to kazdej najmniejszej spolecznosci, poczynajac od klas szkoly sredniej ,a nawet podstawowej - jest ich czlowiek,czyli kapus;
zebysmy sie nie ludzily,ze nie ma - jest ;
ze gdyby chcial - ale nie mogl - to powiedzialby nam kto w naszej klasie,czy w grupie....
Nie dalysmy wiary, a on sie usmiechal i nawet nie silil przekonac...

Czasem mysle, ze Olo wiedzial, co mowi;
czasem tez mysle, ze moze moja przyjaciolka ma tam swoja teczke i nawet o niej nie wie, tyle, ze moze to miec w d..., bo od lat ma obce obywatelstwo.
Mysle, ze jezeli ja nie mam, to dlatego, ze nie staralam sie o wize, bo mi nie byla potrzebna;
nie musialam nikomu zdawac zadnych relacji, bo i z czego...

Ale kto wie, ile razy rozmawialam z jakims tajemniczym TW...?
wiec moze bylam np.jakims zrodlem ?
Kto to wie ...? ze nie podpisywalam nic, to i co...?

Ale z Olem rozmawialam,wiec...?

czwartek, 19 kwietnia 2007
obywatelu,zlustruj się sam !!!

na stronie :

http://lavira.interia.pl/lustracja/ 


polecam goraco ,nie tylko jako 'wprawke przed..':)))
środa, 18 kwietnia 2007
Cieszymy się Euro 2012!! Wszyscy!
wtorek, 17 kwietnia 2007
ja się nie zgadzam !!!


Kiedy dwadziescia i kilka lat temu zdecydowalam, ze moim miejscem pracy bedzie szkola, byla to decyzja przemyslana -
tak mi sie przynajmniej wydawalo;

predyspozycje, jak sie wydaje, mialam ,
plusy byly oczywiste ,
o minusach wiedzialam  mgliscie.

Byl pozniej moment, kiedy po urlopie wychowawczym podejmowalam te decyzje na nowo - wtedy juz z pelna swiadomoscia trudnosci pracy dydaktycznej,
ale tez z pewnoscia - o naiwnosci ludzka - ze  pewna rekompensata zszarganych nerwow i gardla, oprocz satysfakcji zawodowej, bedzie  wczesniejsza emerytura , gwarantowana mi m.in. przez karte nauczyciela;
bo o stronie finansowej 'zagadnienia' mowic tu nie bedziemy.:(

taka umowa miedzy panstwem a jego obywatelem ;

I otoz teraz znalazlam sie w sytuacji - podobnie jak paru innych nauczycieli - ze nasze panstwo ,zreszta prawa ,?, reprezentowane przez swoich rzadzacych ,jednostronnie te umowe zrywa !!!
mowi mi:

obiecalismy, ale warunki sie zmienily i - TRUDNO!
a jak ci sie nie podoba  - to sie przekwalifikuj !
zostan np...
no wlasnie, kim moze zostac przecietna piecdziesieciolatka, z wyksztalceniem humanistycznym, cale zycie pracujaca w szkole...?

Otoz ja nie wiem ;
gdybym wiedziala, to byc moze nie bylabym tym kim jestem ,czyli nauczycielka;
moze rzeczywiscie do tego zawodu  trafiaja same oszolomy , ktore nigdzie indziej sie nie nadaja?
bo albo z tzw.negatywnej selekcji, albo nawiedzone ?

Coz, nie mialam nigdy poczucia misji - po prostu zwyczajnie lubilam uczyc;
nic wiecej nic mniej;
teraz wychodzi na to, ze bede musiala uczyc dalej, powiekszajac szeregi tych sfrustrowanych, zmeczonych pedagogow, ktorzy beda zajmowac miejsca pracy mlodym, rzutkim, pelnym ambicji zapalencom - zakladajac, ze sie tacy znajda w szkole, w ktorej za chwile nauczyciel bedzie umundurowany i monitorowany, i bedzie musial - juz musi - dokumentowac swoje osiagniecia  dydaktyczno-metodyczne na pismie..
No i zakladajac, ze mnie dyrekcja nie wymieni na  'mlodszy model'...

Jestem zla:
jestem wsciekla - tak sie nie robi;
to tak, jakby wyplynac statkiem pelnym pasazerow na jezioro i nagle zakomunikowc im,ze to koniec  przygody i ze maja sobie sami zorganizowac powrot, bo organizatorzy zmienili koncepcje;

a wy radzcie sobie jak kto moze - mozna wrocic wplaw..
pani nie umie plywac ?
coz, trudno, to pani sprawa...

Wlasnie tak sie czuje - jak ta nieumiejaca plywac pasazerka statku.

Naprawde nie umiem plywac .

ostatni odcinek..?



"Niestety, ledwie pacjęt opuścił mój gabinet, przez okno weszli komandosi z Centralnego Biura Antylekarskiego, ostrzeliwując się zaciekle (papapapa! ka-buuuum! zzzzzzzonnnk! putatatatataputatatata!). I tak właśnie znalazłam się na tej oto konferencji prasowej poświęconej mojemu usiłowaniu morderstwa dla uzyskania korzyści materialnej o wartości zadrukowanej kartki a cztery.

[guest starring - Minister Ziobro]: Ta pani już nikogo nie rozśmieszy."

Powyzszy tekst jest zakonczeniem  wpisu w blogu  W.Orlinskiego pt:
'Mloda lekarka - ostatni odcinek"poswieconego Ewie Szumanskiej;
polecam lekture !!!

http://wo.blox.pl/html
niedziela, 15 kwietnia 2007
o etyce słów kilka..


"
Etyka religijna, jak niedawno pokazała historia, może mieć zgubny wpływ na przyszłe losy świata.
Odrębność kulturowa i religijna bywa barierą zjednoczenia się ludzi.
Ludzie pragną walczyć w imię wyznawanej religii.
Głębokie przekonanie o słuszności swojej wiary jest zapisane w świadomości człowieka, który staje się głuchy na inne poglądy. Odwieczny konflikt religijny wynikać może również z braku tolerancji wobec odrębności kulturowych i religijnych.

Niezależność etyki od religii jest czynnikiem jednoczącym wszystkie narody, bez względu na wyznanie i rasę.
Gdyby ludzie w życiu kierowali się; męstwem, dobrocią serca, szlachetnością, prawością i godnością nie mówiłoby się o wojnach czy zamachach terrorystycznych."


Aneta Ledwoch; Istota etyki niezaleznej T.Kotarbinskiego,
www.racjonalista.pl/kk.php/s,4411

23:12, ikroopka , CYTATY
Link Komentarze (3) »
 
1 , 2 , 3
włatcy móch