...istniejemy tylko dzięki związkom z innymi ludźmi...i dzięki wzajemności uczuć...
piątek, 18 lutego 2011
nie rozumiem!

Wchodzę na gazeta.pl i czytam:

"Odpowiedzialność za eksterminację Żydów w Europie ponoszą hitlerowskie Niemcy.
Nie można im odmówić autorstwa samej idei, perfekcji planowania, systematycznego działania i precyzji wykonania. Niemniej na peryferiach Zagłady znalazło się miejsce dla mniej lub bardziej dobrowolnych współpracowników niemieckiego przedsięwzięcia. Polscy chłopi byli wolontariuszami w dziele wymordowania Żydów" - pisze Barbara Engelking. Badaczka skupia się na terenie Generalnego Gubernatorstwa i ostatniej fazie Holokaustu. Jest już po likwidacji gett, trwa lub kończy się mordowanie Żydów w obozach zagłady. Ci, którzy uciekli z transportów, obozów, miast starają się przeżyć ostatnie lata wojny. Udało się to niewielu. Tysiące zginęły wydane Niemcom. Tysiące uciekinierów zostało przez swoich współobywateli zamordowanych."Interesują mnie właśnie ci ostatni - Żydzi wydani i zamordowani przez Polaków" - pisze badaczka."


I dalej:

"Ilu ich było?
Barbara Engelking (..) nie podaje nawet szacunkowej liczby.
"Żeby mieć jakiekolwiek wyobrażenie o proporcjach, trzeba by wiedzieć, ilu Żydów próbowało się ratować. Ilu nie poszło do wagonów lub z nich wyskakiwało? Ilu ukrywało się po stronie aryjskiej? Ilu uciekło z obozów pracy? Jak się szacuje, wysiłek ucieczki przed śmiercią podjęło ok. 10 proc. polskich Żydów. Jeśli więc około 250 tys. Żydów poszukiwało ratunku, a - według szacunków historyków - spośród tych, którzy w różnych warunkach ukrywali się wśród ludności polskiej, ocalało od 30 do 60 tys. w partyzantce i w lesie - od 10 do 15 tys., to w tej ostatniej, trzeciej fazie Zagłady zginęło od 175 tys. do 210 tys. Żydów. Nie sposób stwierdzić, jaka część z nich została wyłapana i zabita przez samych Niemców zaraz po likwidacji gett, ilu zmarło z wycieńczenia, chorób czy głodu, a ilu zostało wydanych Niemcom czy zamordowanych przez Polaków". Same tylko dokumenty, na których autorka opiera swoją książkę, pozwalają szacować, że z winy Polaków zginęło ponad dwa i pół tysiąca osób. A to zaledwie fragmentaryczne badania."

I dalej:

"Barbara Engelking zastanawia się nad powodami wydawania Żydów. Są świadectwa o strachu przed niemieckimi represjami, o chęci zysku, zazdrości, zawiści, czy nawet kłótni między ukrywającymi uciekinierów. Ale są też przypadki, których - jak pisze autorka - nie można zrozumieć inaczej niż "jako upodobanie do czynienia zła". Dla Engelking to przykłady najczystszej podłości, czyli zła popełnianego bez wyrzutów sumienia, za to z satysfakcją. Jakie bowiem mogły być motywy wydania siostry Chai Markiewicz, która wraz z dzieckiem ukrywała się na wsi pod Grodziskiem? "Jakiś chłop polski doniósł Niemcom, że ona jest Żydówką. Dlaczego? Co oni zawinili? Moja siostra była taka dobra, a ten chłopczyk jeszcze taki malutki, miał trzy lata. Jacy ludzie bywają źli?" - pytała w relacji Chaia."

Dlaczego kopiuję fragmenty artykułu, które każdy dziś może przeczytać?
A dlatego, że jutro, pojutrze  pod wskazanym linkiem znajdziemy informację, że artykuł jest niedostepny lub go już nie ma.

A powinien być zawsze, na zawsze, ku pamięci i przestrodze.

Bo tak naprawdę nie ma znaczenia, czy Żydów wydanych przez Polaków było 200 czy 200 000, nie o liczby tu chodzi, a o sam fakt.

I choć sama się z tymi rodakami nie utożsamiam, to boli mnie i zawstydza, że z tej samej jesteśmy ziemi.

I że antysemityzm jest wciąż żywy w Polsce.


 

poniedziałek, 07 lutego 2011
szukam Marka Wilczyńskiego

szczegóły po kliknięciu w obrazek.

włatcy móch