...istniejemy tylko dzięki związkom z innymi ludźmi...i dzięki wzajemności uczuć...
środa, 24 lutego 2010
Wrocław ma na fontanny, ale na oświatę nie?

Cytat tygodnia czyli mądrości wiceprezydenta Wrocławia, pana J.Obremskiego:


"Innym sposobem na zachowanie etatów nauczycieli byłoby np. zmniejszenie liczby uczniów w klasach.
To byłaby prawdziwa zmiana jakościowa. Na tym zyskaliby przede wszystkim uczniowie.

Dlaczego tego nie zrobicie?

- W kryzysie każde drogie rozwiązanie jest złym rozwiązaniem. Dostajemy od MEN subwencję, która wystarcza na klasy 45-osobowe, a resztę trzeba dopłacać. Znacznie łatwiej jest likwidować całe oddziały."


O tak - na fontanny i inne bzdety we Wrocławiu zawsze są fundusze, na oświatę - już nie, bo po co i dla kogo?
W końcu dzieci prezydenta nie chodzą do szkół państwowych, a do prywatnych...
A jak się motłoch chce uczyć, to uczyć się będzie niezależnie od ilości uczniów w klasie, czyż nie?

Nauczyciele niech się przekwalifikują, przecież "można marchewkę sprzedawać" , jak mawiała moja eksdyrekcja;(

................

Nie, nie będę się denerwować - cały wywiad z wiceprezydentem Wrocławia można przeczytać tu.


............

Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie - tak to leciało?

 

niedziela, 07 lutego 2010
melodia przyszłości

czwartek, 04 lutego 2010
uwaga - bałwan!

Było, było i się skończyło...

;)

włatcy móch