...istniejemy tylko dzięki związkom z innymi ludźmi...i dzięki wzajemności uczuć...
wtorek, 27 lutego 2007
ZAPROSZENIE DO ZABAWY

Odpowiadam  na apel Ikroopki  / http://ludzieikroopki.blox.pl/html / o wzięcie udziału w zabawie, która ostatnio opanowała blox i ulegając jej wczorajszym ponagleniom w komentarzach  bardzo proszę:
trzeba napisać o sobie pięć rzeczy, które nie są znane zbyt wielu ludziom, a na dodatek są całkowicie nieistotne
Oto moje 5 punktów:

.....W dzieciństwie wyjadałam potajemnie sól z solniczek.
Moim marzeniem  było wtedy:"jak dorosnę kupię sobie duuuużą solniczkę i będę mogła  jeść sól do woli"

.....Zanim poszłam do szkoły uwielbiałam rysować.
Chodziłam nawet do kółka plastycznego "Pod Baranami'.Cały dzień mogłam spędzić nad jednym rysunkiem, do którego układałam całą historyjkę.Ja z tym rysunkiem wręcz "rozmawiałam".Skończyło się gdy poszłam do szkoły i musiałam rysować na " zadany temat".
A w liceum prosiłam kolezanki i kolegów o wykonanie za mnie rysunku , aby tylko "zaliczyć" wych.plastyczne.I wyrosło ze mnie antytalencie plastyczne.
 
.....W podstawówce z dwiema przyjaciółkami "śledziłyśmy " jedną z naszych nauczycielek.
Ustawiałysmy się pod schodami,żeby wypatrzeć jakie ma dzisiaj majtki /coś z tego mi zostało, bo na słynnych "Dziadach" Świniarskiego zaglądałam aniołowi pod jego szatki,żeby sprawdzić" co anioł nosi pod sukienką/.
Albo urządzałyśmy wyprawę do jej mieszkania/ do dzis pamiętam ,że była to ulica Prądnicka/ .
Tam wsuwałysmy jakies durne karteczki pod drzwi podszywając  się pod wielbiciela /gryzmoły pisane ręką dzieciaka z podstawówki! / Czemu wybór padł akurat na nią ,nie pamietam.Nie chodziło o to ,żeby jej dokuczyć.Raczej ten dreszczyk emocji, gdyby tak np przyszła niespodziewanie i zastała swoje uczennice pod drzwiami mieszkania z jakimiś liścikami  miłosnymi w rękach.

.....W liceum nie mogłam się doczekać chwili ,kiedy wreszcie znajomi zaczną mi mówić po imieniu.
A teraz? Dzieci znajomych mówią " ciocia Makówka". W wazonie trzymam ususzone makówki.
I loguję się......




Wykazałam się ?Doceńcie to ,że piszę w pracy narażając sie szefowi.
To teraz zapraszam do zabawy:

1. Gogo / http://pretext.blox.pl/html /
2.Feliksa /
http://pretext.blox.pl/html /
3.Koridianę /
http://naglowie.blox.pl/html /
4.Leoneo /
http://pretext.blox.pl/html /
5.Zet_a 11 / 
http://sudety.blox.pl/html /

:) 

niedziela, 25 lutego 2007
cierp ciało...?

Mam w sobie wstret do ...dbania o siebie i leczenia swego ciala.
W dobie wspolczesnej, przyznacie, jest to wyznanie dosc odwazne.

Nie mam problemu z codzienna higiena osobista, tudziez leczeniem np. grypy ;
mydlo, szczoteczka i pasta do zebow, dezodorant prosze bardzo, krem  - owszem, ale juz jakies balsamy do ciala, czy nie daj Boze zabiegi pielegnacyjne wywoluja we mnie dreszcz niemal obrzydzenia,
Fryzjer ?
po prostu, horror, ide  na tzw sciecie - doslownie i w przenosni - i adekwatnie do nazwy sie czuje -  i przed ,i po...
O farbie czy trwalej nawet nie mysle.

Kosmetyczka?brrr...
Dziwolagiem sie poczulam u dermatolozki, ktora  zamiast zajac sie  atopowym problemem, z ktorym przyszlam, cala swoja uwage skupila na pionowej zmarszce miedzy brwiami:" trzeba ja koniecznie zlikwidowac, bedzie pani wygladala mlodziej"
Na moje:" mnie nie przeszkadza, zawsze ja mialam" popatrzyla na mnie zniesmaczona ,ba, z niedowierzaniem;

Podobnie z tzw diagnostyka, nie wspominajac juz o dluzszym leczeniu - brr;
zamiast pedzic do lekarza, kiedy cos mi dolega, ja chowam sie po tzw. katach i - przeczekuje...

Czasem sie  n i e  da;

Skad sie to bierze, nie wiem, ale na pewno jest dziedziczne - taka byla moja babcia, z przedwojenngo materialu, jak to mowia, zmarla w wieku 95 lat, wlasciwie zdrowa;
taki byl moj ojciec, z tym, ze jemu juz sie nie udalo, bo jednak moment, w ktorym swa wrodzona do lekarzy i leczenia awersje powinien byl przemoc  przeczekal, a potem bylo za pozno;

zatem pomna tego - staram sie nie przegapiac waznych momentow i przyznaje, ze jak dotad udawalo mi sie, choc czasem w ostatnim momencie;

Chcialabym  zrozumiec skad ta abnegacja, bo jak inaczej to nazwac?
przeciez sklonnosci samobojczych nie mam?
no,chyba ze...;)

Ale powaznie mowiac, zwyczajnie nie umiem zrozumiec po co  i dlaczego ludzie skupieni  sa  tak bardzo na swojej cielesnosci, wygladzie, fizycznej mlodosci, przedluzaniu jej - ot,co;
Nie wydaje mi sie, zeby to bylo rownoznaczne z zachowaniem mlodosci ducha, pogody wewnetrznej;

Nie optuje tu za postarzaniem sie, a tylko za naturalnoscia;
o, za starzeniem sie we wlasnym rytmie i tempie;
z klasa;
w stroju, w jakim mi dobrze, a nie wg. mody dla nastolatek;
 w zgodzie z natura - ta wokol nas i wlasna;


Moze sie myle, na pewno sie myle, bo skad by sie ten trend obowiazujacy - kult mlodosci bral, no skad?
Ze strachu przed dojrzaloscia ?


A ze stoi on w sprzecznosci z prawami natury, ktora kaze nam sie starzec, czy chcemy czy nie, to juz trudno...

No i jak tak dalej pojdzie  - gdzie przyjdzie nam szukac  tych cudownych ,uroczych  Staruszkow plci obojga, ktorych tak pelno w... literaturze?

;)
sobota, 24 lutego 2007
anegdotka profesorska

"Prof. Witold Taszycki podczas pierwszego wykładu sporządzał listę studentów uczestniczących w zajęciach. Układał ją alfabetycznie. Studenci siedzący w ławkach wstawali i przedstawiali się.
Na końcu siedział pan Żurek i pan Żyga.
Profesor nie był pewien pisowni nazwiska tego ostatniego (ż czy rz?), spytał więc:
- Przepraszam, pan Żyga... przed Żurkiem czy po Żurku?"



Te i dwie inne anegdotki znajdziecie w blogu, ktory serdecznie polecam z racji zarowno pieknych zdjec z Krakowa,jak i znakomitego piora ich autorki:

http://www.photoblog.pl/przewodnikpokrakowie
piątek, 23 lutego 2007
dla rozweselenia- proszę bardzo
Pewnego dnia wybralem się z przyjaciólkami do klubu. Na "Wieczór Goracych Mezczyzn".
Dlugo sie wzbranialem, bo to przeciez babski wieczór i czułbym sie nieswojo patrzac na pól nagich gosci.
Ale w końcu po wielu namowach dalem sie skusic. W samym klubie pilismy drinki i chcac nie chcac ogladalismy tancerzy.
Jedna z moich przyjaciólek, chcac nam zaimponowac, wyciagnela
portfela banknot 50 zl. Tancerz podszedl do nas, a ona wtedy polizala ten banknot i przykleila go do posladka tancerza. Druga z przyjaciólek nie chcac byc gorsza, wyjela z portfela banknot 100 zl. Kiedy tancerz podszedl do niej, polizala banknot i przykleila go do drugiego posladka.
Chcac przebic wszystkich, 3 kolezanka wyjela z portfela 2 banknoty po 100 zl. Polizala je i przykleila banknoty do posladków tancerza. Uwaga
przyjaciólek skupila sie na mnie.
Co mialem zrobic? Cos jeszcze smielszego? Wyjalem swój portfel, pomyslalem przez chwile... W koncu wyjalem swoja karte bankomatowa, przejechalem nia miedzy posladkami tancerza. Nastepnie zabralem cale 350 zlotych i poszedlem do domu...
czwartek, 22 lutego 2007
Dla zmiany nastroju
KOBIETA ROKU - Aneta Krawczyk za calkowite oddanie partii
CZLOWIEK ROKU
- Czlowiek pierwotny, w którego istnienie nie wierzy Maciej Giertych
WYDARZENIE ROKU
- Polskie smaki czyli koalicja kartofli z burakami
BUBEL ROKU
- test DNA, który potwierdzil, ze Lyzwinski nie jest w stanie zrobic nic co ma rece I nogi
PARANOJA ROKU
- Szukanie przez caly naród pracy dla Kazimierza Marcinkiewicza
ZWIERZE ROKU
- Irasiad - zwierze odkryte przez polskiego prezydenta
CWANIAK ROKU
- Listkiewicz, dymisjonarz polskiej pilki, który nawet wrzatkiem nie daje sie odkleic od stanowiska
ZA STAN UMYSLU
- Min. Anna Fotyga - zenskie alter ego Kononowicza
ZBOCZENIE ROKU
- Pociag do Wloszczowej
NUMER ROKU
- Szczesliwy numerek w pokoju Leppera
PAW ROKU
- Nowatorskie wykonanie hymnu przez premiera Kaczynskiego z tekstem "z ziemi polskiej do Wolski"
CIOS ROKU
- cios zadany przez partyjnych kolegów Danucie Hojarskiej, kiedy okazalo sie, ze jako jedyna poslanka Samoobrony nie byla ona przez nich Molestowana seksualnie
NARZEDZIE ROKU
- Renata Beger - najbardziej wypasiona nagrywarka
IV RP HAPPENING ROKU
- Wyniesienie przez doniesienie czyli ingres abp. Wilegusa (ps. Grey o wszystko)
OFIARA ROKU
- Rokita - pierwszy diabel upokorzony przez kaczora Donalda
KICZ ROKU
- Piotr Rubik - Mozart z Kolomyi
MARTYROLOGIA ROKU
- Kaczynski otoczony w stoczni przez 38 milionów zomowców
UNIK ROKU
- Tratatajka weimarska czyli prezydent, który wzial sobie (ro)zwolnienie od Trójkata
POWIEDZENIE ROKU
- "Zadne krzyki, placze nas nie przekonaja, ze biale jest biale, a czarne jest czarne" - jako wyraz spóznionego poparcia Jaroslawa Kaczynskiego dla appartheidu
SKANDAL ROKU
- Matura dla kazdego, ale nie dla Majewskiego


Kategorie dodatkowe:
PERSPEKTYWA ROKU
- "Zeby nie bylo niczego" (z programu wyborczego Krzysztofa Kononowicza)
SUKCES ROKU
- Pojmanie bezdomnego Huberta H.
CATERING ROKU
- Wiesmak z dostawa radiowozem do pociagu
 

 

środa, 21 lutego 2007
polski rak

"Na ukończenie kliniki hematologii w Łodzi brakuje 2 mln zł.
Remont fontanny i podgrzewana kostka chodnikowa przed Pałacem Prezydenckim ma kosztować 3,5 mln, więc niech nikt nie mówi, że w tym kraju brakuje pieniędzy."

http://www.gazetawyborcza.pl/1,75480,3925184.html?as=2&ias=3&startsz=x
przeczytajcie.
niedziela, 18 lutego 2007
Ja go kocham...

" Cisza jest głosów zbieraniem "

/Cyprian Kamil Norwid /

 

piątek, 16 lutego 2007
Na oderwanie od rzeczywistości , poczytać można
http://zdrowie.onet.pl/1191347,2041,,,,co_jest_plusem_u_mezczyzny_
a_minusem_u_kobiety,psychologia.html
 
1 , 2
włatcy móch