...istniejemy tylko dzięki związkom z innymi ludźmi...i dzięki wzajemności uczuć...
niedziela, 29 stycznia 2006
Nieoczekiwanie, jak większość tragedii...
Katowicka tragedia
Tragedia jaka się wydarzyła w Katowicach w sobotę, wstrząsnęłą całą Polską. Tragiczny, jak dotąd bilans, 60-ciu zabitych i 140 rannych, mówi sam za siebie. Oglądając relacje telewizyjne z miejsca wypadku, można wyobrazić sobie cały ogrom tragedii jaka się wydarzyła na Międzynarodowej Wystawie Gołębi. Straszliwie przeciążony śniegiem dach hali w której odbywała się Wystawa, runął na tłumy ludzi. Ponad 1300-tu ratowników usiłuje pomóc tym co jeszcze żyją. Na miejsce nie można wjechać ciężkim sprzętem by nie pogorszyć sytuacji. Tragedię pogarsza mróz jaki panuje w Katowicach. W takiej temperaturze przetrwać się nie da zbyt długo. Jaki będzie końcowy bilans strat tego jeszcze nie wiadomo. To wielka tragedia. - Wkrótce pewnie rozpocznie się dochodzenie dlaczego to się stało. Dlaczego doszło do tak strasznej tragedii. Kto jest odpowiedzialny za to co się wydarzyło. Wszak ktoś projektował tę halę, którą następnie ktoś dopuścił do budowy, aż w końcu ktoś zezwolił na użytkowanie. I co z tego że znajdą się winni? Życia zabitym to już nie wróci.
piątek, 27 stycznia 2006
POD PRETEKSTEM na Józefitów
Trzy blogowiczki spotkały się w realu  w "POD PRETEKSTEM" na ul. Józefitów 11.
Plotkowałyśmy o....... i tak nie powiemy.Ja jadłam pierogi z owocami tzn z borówkami i truskawkami, gdyż przyszłam głodna prosto z pracy. Mogę polecić-całkiem zjadliwe i w umiarkowanej cenie.Kropka obiecała zrobić zdjęcie i zamieścić jak wróci do Wrocławia.

http://probaspojrzenia.blox.pl/html/1310721,262146,169,170.html?4,-1
środa, 25 stycznia 2006
Ziiimnnoooo....

Zamarzam , nie mogę się w żaden sposób zintegrować z łóżkiem .

Jakiś termofor by mi się przydał !!!

czwartek, 19 stycznia 2006
Nie wszystko tak źle wygląda
Najnowszy "njus":
"NEW YORK (Reuters Health) Jan 18 - The results of a prospective study published in the January issue of Stroke suggest an association between moderate alcohol consumption and a decreased risk of ischemic stroke."

Ergo bibamus: na zdrowie!!!

Nasze rozmowy

" Poranek mickiewiczowski "

Prezes :

Proszę państwa , kolega Jan W . Starzec wygłosi " Odę do młodości "

Głos I ;

Chciałbym prosić o wyjaśnienie , jakie to jest imię W.

PREZES

Proszę państwa , W . to nie jest żadne imię . On sobie tylko tak dodał .

Głos I ;

Jak to dodał ? Jakim prawem ? Jakby sobie wszyscy tak zaczęli dodawać , to co by wyszło ?

Głos II ;

Racja . Mickiewicz nic sobie nie dodawał . Mamo , jest ta szynka ?

Głos I ;

A po drugie , to ja miałem wygłaszać " Odę do młodości " , a nie obywatel , który sobie to i owo nielegalnie dodaje !

.........................

Kolego Starzec , ja pana proszę , opuść pan scenę bezpośrednio .

Jan W . Starzec ;

To ja pana zmuszę .

Głos Kobiety ;

Panowie , panowie , z uwagi na powagę miejsca i chwili starajcie się uniknąć scen dantejskich i karczemnych burd .

Jan W . Starzec i Głos I ; { starają się uniknąć }

Jeden B . Pijany ; { śpiewa nieaktualnie }

Wśród nocnej ciszy . Głos się rozchodzi .....

Jan W . Starzec ;

Bez serc , bez ducha , to szkieletów ludy !

Głos I ;

Panie kolego , jeżeli pan nie przestaniesz , to ja pana zrobię na szkielet stuprocentowy .

Jan W . Starzec ;

Młodości , podaj mi skrzydła !

Jeden B . Pijany

Wstańcie .....pasterze.....

/Gałczyński/

niedziela, 15 stycznia 2006
Dobry mąż czy lokaj?
"Aby mąż był dobrym mężem,trzeba sprawdzić czy żona ze swoich problemów zwierza się jemu czy koleżance.A może dusi je w sobie?Czy mąz jest dobrym partnerem do wspólnego wychowywania dzieci i snucia planów na przyszłość czy jedynie kimś , kto pomaluje mieszkanie na święta?"Reszta w "Wysokich obcasach"z 14.01.06.Podpisane jest " pewien mąż".Oczywiście że mogła to pisać jakaś dziennikarka, ale to nie ma znaczenia.Podpisuję się pod tym oburącz i proponuję różnym męzom do zastanowienia.Tylko Feliksie nie bierz tego do siebie, bo ja wiem( w każdym razie tak myślę) ,że Ty właśnie jesteś dobrym męzem.
czwartek, 12 stycznia 2006
Odczynianie uroków...
Bardzo często - pamiętacie ze szkoły? - nakłaniano nas usilnie do czytania między wierszami, by odcedzić z (miałkiego niekiedy) tekstu to "co-autor-miał-na myśli". A on tak naprawdę niczego nie miał na myśli, zatem działanie dydaktyczne było daremne, zaś tekst powinien być traktowany dosłownie.
Że jednak verba volant - scripta manent, więc i moje wygłupy przez zaleganie w blogu zupełnie zbędnie uzyskały "gębę" niechęci do świata i ludzi, najwyraźniej przez nadinterpretację.
Za wszelkie takie nieistniejące podteksty, które spowodowały spłoszenie PT Gości, a także obecnych już i zasymilowanych (vide Krakers) Miłych Blogowiczów - PRZEPRASZAM. Szarogęszenie wyszło mi mimowolnie i bezwiednie - za to również przepraszam, w szczególności Naczelną Gospodynię Pretekstu.
Powściągnę język do niezbędnego minimum, aby nic już nie dało się dopisać atramentem niesympatycznym między wierszami. (niezależnie od powyższego, mam samokrytyczne podejrzenie, że nie umiem bawić się na tym podwórku; może się jeszcze nauczę?)
Pozdrowienia serdeczne, szczególnie dla Krakersa, który oby wpadł tu jeszcze.

 
1 , 2
włatcy móch